Newsy

Drukuj

Anglia aborcyjną stolicą świata?

Przeciwnicy dopuszczalności przerywania ciąży alarmują: w ciągu najbliższych dziesięciu lat Wielka Brytania zostanie aborcyjną stolicą świata - pisze Daily Mail. Nie pomaga edukacja seksualna ani darmowe środki antykoncepcyjne. W tej chwili brytyjskie prawo - bardziej liberalne niż w jakimkolwiek innym europejskim kraju - zezwala na przerwanie ciąży do 24 tygodnia. Również ilość zabiegów przeprowadzanych w Anglii i Walii jest największa w Europie. Zdaniem obrońców życia poczętego, jeśli obecny trend się utrzyma, za kilka lat Wielka Brytania znajdzie się na czele listy aborcyjnej świata zachodu. Teraz w oficjalnych statystykach wyprzedza ją tylko Australia i Stany Zjednoczone.

Kraj Liczba zabiegów wykonanych
w 2007 roku
Tydzień ciąży,
do którego można dokonać aborcji
Australia 84.500 zależnie od regionu
USA 1.206.200 26
Anglia i Walia 193.700 24
Francja 210.664 12
Hiszpania 89.049 12
Włochy 117.239 13
Holandia 28.738 bez ograniczeń
Niemcy 123.506 12

Aborcja na życzenie
Posłanka Nadine Dorries ma zamiar wystąpić w parlamencie z wnioskiem o poprawkę do Ustawy o Płodności i Ludzkich Embrionach. Obecnie Brytyjki mogą przeprowadzić aborcję z przyczyn społecznych (czyli de facto na życzenie) do 24 tygodnia ciąży. Dorries chce, żeby skrócić ten okres do 20 tygodni. Zdaniem posłanki, takie posunięcie zapobiegnie co roku 2.500 zabiegom przerwania ciąży. - Jeśli poprawka nie zostanie uchwalona, Wielka Brytania w ciągu kilku lat zostanie aborcyjną stolicą świata - powiedziała Nadine Morris Daily Mail. Jej kampanię oficjalnie popiera 200 posłów. Żeby poprawka została przegłosowana, co najmniej 200 kolejnych posłów musiałoby się wstrzymać od głosu.

Na nic darmowa antykoncepcja
Jednak w Anglii i Walii alarmujące są nie tylko liczby, ale cały trend. Zarówno w Australii, jak i w Stanach Zjednoczonych, gdzie wykonuje się więcej zabiegów niż w Wielkiej Brytanii, liczba przeprowadzanych aborcji co roku spada. W Anglii i Walii - systematycznie rośnie. Od kiedy Stany Zjednoczone przyjęły taktykę piętnowania aborcji, ilość zabiegów zmniejsza się. W Wielkiej Brytanii stawia się na edukację seksualną i darmowe środki antykoncepcyjne. Ta strategia, wydawałoby się słuszna, właśnie ponosi druzgocącą klęskę.

Z taką oceną nie zgadza się Ann Furedi z organizacji udzielającej porad kobietom w ciąży (British Pregnancy Advisory Service). Jak powiedziała Daily Mail, liczba aborcji w USA zaczęła spadać, kiedy poszczególne stany wprowadziły własne ograniczenia, utrudniające dostęp do zabiegów (na przykład powiadomienia wysyłane rodzicom niepełnoletnich kobiet w ciąży). Według Ann Furedi, przedmiotem zmartwienia parlamentarzystów nie powinna być rosnąca liczba aborcji, ale ilość niechcianych ciąż, którym należy zapobiegać.

Minister zdrowia, Alan Johnson uważa, że parlamentarzyści powinni głosować nad poprawką zgodnie z tym, co dyktuje im sumienie. Jednak jego zdaniem obecne prawo sprawdziło się przez wiele lat i nie ma potrzeby go zmieniać.

Źródło: londyn.gazeta.pl

Podobne tematy